czwartek, 15 września 2016

porównanie


Pewien blisko spokrewniony ze mną siedemdziesięciolatek (parafrazując Masłowską), po spotkaniu z tłumaczami nominowanymi do tegorocznej edycji Nagrody Gdynia, z których jeden powiedział, że nigdy nie czyta książki przed rozpoczęciem pracy nad przekładem: "to tak jakby ciągle jechać dwa metry za ciężarówką!"


środa, 17 sierpnia 2016

Pytanie: Kiedy tłumacz czuje się fajnie?


Odpowiedź: Między innymi - na wysokiej pozycji między innymi - kiedy świat traktuje go na równi z pozostałymi pisarzami.

Mnie dotyczą ostatnio aż dwa przypadki takiego traktowania: jednym jest nominacja do Nagrody Literackiej Gdynia (w ramach której przekład literacki jest teraz pełnoprawną kategorią, obok prozy, poezji i eseju),



drugim pobyt w Bałtyckim Centrum Pisarzy i Tłumaczy w Visby na Gotlandii.




Patrząc na ekslibris Centrum można sobie dopowiedzieć, że ci pierwsi tradycyjnie mają Pegaza, ci drudzy w takim razie uskrzydloną owco-lamę, ale co tam, i tak jest fajnie :)




czwartek, 9 czerwca 2016

jak recenzować przekład

Oto głos Daniela Hahna, który jest zarówno tłumaczem, jak i recenzentem. 

Najważniejszy fragment przeklejam:

So what makes me crazy is when the reviewer praises something that I did and gives the impression that I’m not there. By all means compliment the author on the tightness of the plotting, on the deftness of the characterization, and ignore me—they’re supported by my work, of course, but marginally. But a reviewer who thinks he can praise the rhythm, the texture, the beauty of the prose, the warmth and wit of the voice, without acknowledging who’s responsible—as though those things in an author’s original simply reappear automatically after the mechanics of translation have been applied to a text—that’s a reviewer who simply has no understanding of what translation is. There’s a reason the copyright in my translations belongs to me and not the original author. The plot and the ideas and the themes aren’t mine, but the words are, all of them, and the way they all fit together, too.

A cały tekst tutaj:
http://www.wordswithoutborders.org/dispatches/article/reviewing-translations



piątek, 15 kwietnia 2016

kwiatek z krainy outsourcingu


W rozmowie o tym, co piszący do międzynarodowej firmy obcokrajowcy potrafią wstawić po słowie "Dear" w nagłówku biznesowego maila, spodobał mi się szczególnie przykład z Hiszpanii: Dear Invoices. Piękne imię żeńskie, jak Dolores czy Mercedes :)